Burn better at once, than smoulder slowly...

Posted by Grungoth (Blizne, Poland) on 5 April 2007 in Lifestyle & Culture.

Kwiecień zawsze kojarzy się przynajmniej mi z bardzo dla mnie ważnym wydarzeniem, które wpłynęło na moje poglądy i widzenie tego świata. Jednakże to wydarzenie nie jest radosnym wydarzeniem. Śmierć Kurta Cobaina jest dla mnie dniem szczególnym, melancholijnie - katatonicznym. Od początku dnia poprzez poranek, kończąc na nocy czuć klimat tego dnia. Zauważam, że brak mi Kurta, że chciałbym, aby On jeszcze tworzył, aby pokazywał swoje oblicze - to oblicze prawdziwosci. Szkoda, że Kurt Cobain nie ma grobu. Może i to lepiej, ale nie ukrywam, że chciałbym choć raz w życiu dotknąć choć w pewnym sensie Jego, zakutego w marmurze. Jestem jednak pewny, że prochy mego autoryteta krązą wokół swiata, pośrod codziennych spraw i codziennych smutków przeplatanych kolorystyką barw. On jest obecny i zawsze będzie oplatał mą dusze i me serce. Jest kimś, kimś kto stworzył coś czego szukam w sobie. Ciąglę dążę do uzyskania pełni bycia sobą. Wiem, że to jest wędrówka przez całe życie, ale to piękna, ambitna wędrówka i będę szedł tym szlakiem.

Na powyższym zdjęciu jest widoczne światło, to światło oświetla mrok i Kurt Cobain gdzieś tam jest, jest światełkiem, które świeci we mnie, w moim życiu, marzeniach, w mej utopii.

Kurt Cobain - Tajemnica która pozostała Tajemnicą...

Sony Ericsson K510i

at
burn
once
better
than
smoulder
slowly